Posts Tagged sport

Długo na to czekałem… i już 27-28 maja…

20 lutego 2011

Od dłuższego czasu miałem ochotę na zawody typu ADVENTURE TROPHY- ale jakoś się nie układało- albo nie umiałem skompletować odpowiedniej drużyny, albo brakowało nam kobiety w zespole- a taki był warunek, aż wreszcie nadarza się okazja- 27-28 maja 2011 odbędzie się Jura Skałka Adventure 2011 i mogą w nich startować zespoły 2-osobowe.
A więc podjęliśmy decyzję o starcie na najdłuższej trasie masters: 180 kilometrów: rower, bieg, kajaki, skałki, zadania specjalne i to wszystko w limicie czasu 24 godziny – i to jest właśnie to…

Poniżej film z poprzedniej edycji z roku 2010.

countdown to victory

20 grudnia 2010

bez komentarzy… rewelacyjny filmik, świetna muzyka – godne obejrzenia

HARPAGAN- 16.10.2010- sprawdzian wytrzymałości.

20 października 2010

Ostatnie- ale za to najcięższe zawody w tym roku. W sumie to spodziewałem się, że będą ciężkie ale nie aż tak. Jak ktoś myśli, że GIGA w maratonach jest trudne to niech się wybierze na HARPAGANA 😉

Założeniem zawodów HARPAGAN jest przejechanie rowerem 200 kilometrów z limitem czasu 12 godzin i zaliczenie 20 punktów kontrolnych- mapy z zaznaczonymi punktami dostaje się 3 minuty przed startem.

W sumie to odległości się nie obawiałem- a raczej właśnie tej nawigacji w terenie.

Jak się później okazało to i odległość dała mi się we znaki- ponieważ na ok. 110 kilometrze doznałem lekkiej kontuzji przeciążając mięsień i musiałem znacznie zwolnić.

Nie obyło się też bez ekstremalnych przeżyć- jako pierwszy wymyśliłem skrót przez… jezioro… a właściwie bród na drugi brzeg- dzięki czemu mieliśmy zaoszczędzić około 4-5 kilometrów. Z mojego pomysłu skorzystało później wielu rowerzystów.

Ostatecznie zaliczyłem 13 punktów kontrolnych z 20, wjeżdżając na metę po 11 godzinach i 33 minutach po przejechaniu 187 kilometrów.

Swoją drogą to te 200 kilometrów to głęboka teoria- mam wrażenie, że trzeba trochę do tego dołożyć jeśli ktoś chce zaliczyć wszystkie 20 punktów i zdobyć tytuł HARPAGANA (o ile zmieści się w limicie czasu). Tym razem udało się to zrobić 2 osobom na 300 startujących. Następnym razem planuję dołączyć do tego grona.

PS. W bazie zawodów- gdzie nocowałem przed startem raczej nie za bardzo da się wyspać- przynajmniej jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony do nocowania w takim tłumie. Więc jeśli ktoś planuje się dobrze wyspać to chyba lepiej wybrać pensjonat lub jakąś agroturystykę 😉

Podsumowując super impreza i warto spróbować się ze swoimi słabościami.

.

.

Poczuj, że żyjesz… rób cokolwiek… co lubisz

2 października 2010

EVERY DAY IS THE DAY

Szczęśliwa „13” Bike Maraton Ustroń

20 września 2010

18 września odbyła się w Ustroniu kolejna edycja Bike Maratonu.

Bardzo ciekawa – wreszcie jak przystało na MTB- górska trasa i super pogoda- to zastaliśmy w Ustroniu.

Jak się później okazało był to mój najlepszy start w tym sezonie na najkrótszym dystansie , 13 miejsce w kategorii M3,  a w OPEN 34 na 228 startujących.

Wszystko wskazuje na to, że formę mam dobrą, ale prawdziwy test czeka mnie 16 października na Harpaganie.

Mistrzostwa Polski MTB- 22 miejsce w M3

17 sierpnia 2010

14 sierpnia odbyły się w Jeleniej Górze Mistrzostwa Polski w Maratonach MTB.

Była to zarazem kolejna edycja Bike Maratonu.

Całą wcześniejszą noc padało więc na trasie było sporo błota (co widać na zdjęciu zrobionym na trasie).

Niestety ze względu na poważną awarię sprzętu miałem dylemat czy wystartować, długo się zastanawiałem aby ostatecznie podjąć decyzję o wystartowaniu na nietypowym dla mnie- najkrótszym dystansie. W razie co było najbliżej pieszo do mety 😉

Ostatecznie zająłem 22 miejsce na 67 zawodników w kategorii M3 a w klasyfikacji OPEN byłem 95 na 329 zawodników.

Z udziału w samych zawodach, jak i z wyniku jestem bardzo zadowolony.

Poniżej 8 minutowy film z Jeleniej Góry.


Potop w Świeradowie Zdroju- 7 sierpień

17 sierpnia 2010

Sobota- całą noc i rano padało, ale mimo to oczywiście pojechaliśmy na start kolejnej edycji Bike Maratonu. Godzinę przed startem to już było istne oberwanie chmury. O jedenastej (godzina startu) na starcie było tylko kilkadziesiąt kompletnie przemoczonych osób – reszta do ostatniej chwili czekała w samochodach.

Niestety o 11:30 dowiedzieliśmy się, że z powodu powodzi, podtopień i akcji ewakuacyjnych zawody odwołano- wszystkie służby ratunkowe uczestniczyły w akcji ratunkowej. No cóż siła wyższa- ludzie są na pewno ważniejsi niż zawody.

A tak wyglądało na starcie i w okolicy.

Morderczy wyścig – Bike Maraton Tarnów

16 lipca 2010

Morderczy wyścig…  to tytuł artykułu ze strony MTB News dotyczącego Bike Maratonu w Tarnowie.

A oto krótki fragment artykułu: „Ciężka trasa oraz niemiłosiernie palące słońce dyktowały warunki. Tego dnia w cieniu było 35 st., a w większości trasa prowadziła otwartymi terenami. Dlatego też tego dnia o wyniku na mecie decydowała nie tylko dyspozycja zawodnika, a bardziej dobrze przygotowane bufety na trasie.”

Mimo tego, że byłem znacznie lepiej przygotowany niż poprzednio to po około 25 kilometrach jazdy w upale i palącym słońcu miałem swój pierwszy kryzys (a tu jeszcze 37 km do mety). W tą pogodę maksimum na co było mnie stać to przejechać trasę MEGA- czyli 62 kilometry i 1500 metrów przewyższeń. Od 30 kilometra była to już walka o przetrwanie i dojechanie do mety.

Ale aby jeszcze nie było za łatwo to coś mnie ostatnio prześladuje zła passa i na 42 kilometrze miałem dosyć poważną kraksę- na tyle poważną, że zaliczyłem 15 minutowy postój i spotkanie ze służbami ratownictwa. No nic po 15 minutach jakoś się pozbierałem i z dosyć dużym bólem dojechałem jeszcze 20 km do mety kończąc zawody na 210 miejscu na 295 zawodników w OPEN i 60 na 85 w kategorii M3. Na międzyczasie w połowie trasy tym razem byłem na 171 miejscu- więc kraksa kosztowała mnie sporo straty.

Wynik znacznie gorszy niż się spodziewałem po pierwszych 20 kilometrach, ale ważne że udało mi się dotrzeć do mety- choć przyjechałem strasznie wymęczony. Nieco później okazało się, że skutkiem upadku był lekko zwichnięty i naderwany staw barkowy.

Teraz trzeba się podleczyć i przerwać tą pechową passę upadków już na Krakowie 1 sierpnia.

.

.

Crash na 1400 metrze na XC w Mikołowie

1 lipca 2010

Wygląda na to, że ten Mikołów mi nie służył. Tydzień przed zawodami w tym samym parku odniosłem drobną kontuzję stłuczenia mięśnia w prawej nodze, ale po kilku dniach doszedłem do siebie i spokojnie mogłem startować.

Zawody odbyły się 26 czerwca- była super pogoda. W mojej kategorii miałem do przejechania 4 pętle po 3500 metrów, a więc w sumie tylko 14 kilometrów. Trasa była super- pomysłowa, techniczna- naprawdę rewelacja i gratulacje dla organizatorów.

W moim wypadku zawody zakończyłem po przejechaniu… 1400 metrów 😉 (chyba swojego rodzaju rekord) po zderzeniu z niewielkim betonowym murkiem i przejechaniu kilku metrów na żwirowo kamienistym podłożu. Konsekwencje: stłuczony bark, poobdzierana lewa noga i wybite 2 palce lewej ręki- to właśnie to ostatnie wyeliminowało mnie z dalszej jazdy ponieważ nie mogłem naciskać klamki przedniego hamulca- no a bez  hamulca… to ja jeszcze nie potrafię na takich trasach jeździć 😉

Po upadku pozostało kibicować mi kolegom, z których niektórzy także kilka razy testowali sobą jakie jest podłoże.

Po kilku dniach okazało się, że kontuzje nie są tak poważne jak wyglądały i zostały po nich już tylko ślady…. 😉

.

.

Realcja z nocnej wycieczki rowerowej

20 czerwca 2010

No i udało się… zgodnie z planem 18 czerwca o godz. 23:00 wystartowaliśmy z Katowic z zamiarem dotarcia do Pszczyny i z powrotem. Większość trasy prowadziła leśnymi ścieżkami, a więc oświetlenie było kluczowym elementem ekwipunku.

O 2:00 w nocy 8 śmiałków (w tym dwie dziewczyny) dotarło na rynek w Pszczynie. Tam zrobiliśmy sobie zasłużony odpoczynek- przynajmniej wszystkie ławki na rynku były puste 😉

Do domu dotarłem o 5:00 rano po przejechaniu 95 kilometrów.

Wszyscy uczestnicy tą nietypową (głównie ze względu na porę) wycieczkę ocenili jako bardzo udany wyjazd.

Dziękuję wszystkim osobom z którymi mogłem tę przygodę przeżyć.

Ciekawy i nietypowy event na Noc Świętojańską- nocna wycieczka rowerowa

9 czerwca 2010

Pod koniec czerwca będziemy mieli najkrótszą noc w roku- czyli Noc Świętojańską lub inaczej nazywaną Noc Kupały.

Chcieliśmy w jakiś sposób tę noc zaznaczyć i za inspiracją zapalonego sportowca i prezesa Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Społecznych Pana Bogusława postanowiliśmy zorganizować:

nocną wycieczkę rowerową z Katowic do Pszczyny

i z powrotem (lub dla osób dla których będzie to za daleko powrót pociągiem).

W związku z tym, że większość z nas pracuje postanowiliśmy zorganizować tę wycieczkę w nocy z piątku na sobotę (z 18 na 19 czerwca) czyli nieco wcześniej niż noc świętojańska.

Kto może uczestniczyć: planujemy przejazd turystyczny najczęściej leśnymi ścieżkami (w tempie turystycznym, z przystankami, może jakimś czasem na małe ognisko i coś do picia).

Uwaga: konieczna przednia i tylna lampka rowerowa + zapas baterii na ok. 6 godzin.

Wyjazd w piątek 18 czerwca o godz. 23:00 z Katowic, spod Pubu WIOCHA na lotnisku MUCHOWIEC.

.

BIKE MARATON- Polanica Zdrój

7 czerwca 2010

5 czerwca odbył się Bike Maraton w Polanicy- pogoda super- ciepło, słoneczko.

Dzień wcześniej decyzja, że przymierzam się do trasy MEGA,  która w Polanicy miała 59 kilometrów.

W związku z tym, że nie wiedziałem jak zniosę taką trasę (pierwszy start w tym sezonie na takiej odległości) więc jechałem raczej dosyć spokojnie (co widać po minie na pierwszym zdjęciu), a w efekcie… po 3 godzinach i 19 minutach dotarłem do mety.

Wynik: 79 na 143 zawodników w kategorii M3 i 233 na 427 zawodników w kategorii OPEN. Na międzyczasach byłem 260 i 252 a więc chyba w miarę dobrze rozłożyłem siły (a może nawet zbyt oszczędnie) skoro w ostatniej części wyprzedziłem 20 zawodników.

XVI wyścig rowerów górskich w Jaworznie

27 maja 2010

23 maja odbył się XVI wyścig rowerów górskich w Jaworznie. W związku z tym, że z powodu powodzi zostały odwołane zawody z cyklu Bike Maraton w Bieruniu postanowiłem wystartować na zabójczym dystansie 10 km.

Dostałem (całkiem przypadkowo) numer 133, w całym sezonie w Bike Maratonie mam numer 1133 😉

Wystartowało 70 zawodników a w swojej kategorii wiekowej udało mi się dojechać na 3 miejscu. Nawet po tak krótkim dystansie, ale w bardzo dużym tempie byłem kompletnie wykończony- to pokazuje ile pracy przede mną w tym sezonie- jeśli chcę jako tako dojeżdżać…

Na pewno była to dobra rozgrzewka przed Polanicą- która już 5 czerwca.

Do zobaczenia na trasie !!!

Bike Maraton- pierwszy start zaliczony

9 maja 2010

Zgodnie z planem 8 maja 2010 udało mi się wystartować w II edycji Bike Maratonu w Zdzieszowicach. Wystartowałem w najkrótszym dystansie- HARO- trasa miała ok. 21 kilometrów- ale bardzo kiepskie warunki na trasie- dużo błota- nawet na tak krótkim dystansie dały mi się we znaki… i przekonałem się, jak kiepsko jestem przygotowany.

Ale ani razu się nie przewróciłem, a w tych trudnych warunkach na którymś zjeździe miałem prędkość maksymalną prawie 52 km/h- dzięki czemu przynajmniej na zjazdach mnie nikt nie wyprzedził, szkoda że pod górę też tak nie było… no cóż- nad tym to chyba trzeba trochę popracować.

Wynik: 36 na 98 zawodników w kategorii M3 i 142 na 416 zawodników w kategorii OPEN. Na międzyczasie byłem 167 a więc w ostatnie 18 minut jazdy nadrobiłem 25 miejsc- nie jest tak źle 😉

BIKE MARATON. Przygotowania

26 kwietnia 2010

Wielu moich znajomych ścigało się 25 kwietnia we Wrocławiu… a ja się przygotowywałem tak jak zaplanowałem do pierwszego startu w Zdzieszowicach 8 maja.

Dzisiaj okazało się że testowo wystartuję jeszcze w Jaworznie 1 maja na dla mnie „zabójczym” dystansie 10 kilometrów.

Cieszę się, że znów w ekipie mogłem wyjechać w góry i potrenować- poniżej 2 fotki teamu w którym w tym roku będę jeździł w Bike Maratonie. Zdjęcia z treningu – Ustroń 11 kwiecień.

Decyzja. W 2010 roku starty w BIKE MARATONIE.

12 kwietnia 2010

Wreszcie podjąłem ostateczną decyzję. Po kilku pierwszych treningach outdoorowych podjąłem decyzję o startach w BIKE MARATON (zamiast wcześniej planowanego cyklu Skandia Maraton).
Pierwszy start zaplanowałem na 2 maratonie w cyklu a dokładniej 8 maja w Zdzieszowicach.

strona internetowa BIKE MARATON

Sport- pierwsze przygotowania do sezonu

17 lutego 2010

W związku z tym, że w tym roku planuje start w kilku maratonach rowerowych z cyklu SKANDIA MARATON postanowiłem zacząć trochę się przygotowywać… a tu trzyma zima…

W związku z tym trafiłem wczoraj na zajęcia indoor cyclingu- pierwszy raz. Godzinna jazda (zajęcia dla początkujących) okazała się bardzo wyczerpująca- dużo bardziej niż się spodziewałem, spore zróżnicowanie tempa i obciążenia- a więc wygląda na to że bardzo dobre ćwiczenia na rozruch przed sezonem.

Zobaczymy jak przetrwam następne- już w piątek lub w niedzielę- zależy jak mi się poukłada czas.